|
INFORMACJA Z 5 WRZEŚNIA 2009
|
Witam wszystkich.
Mieszkam od dwóch miesięcy na stałe na wsi. Prace remontowe związane
z domem i pracownią spowodowały, jak wszyscy wiedzą, długą przerwę
w mojej wszelakiej działalności. Od kilku dni wszystko zmierza już ku lepszemu.
|
Remonty zbliżają się do końca. Zostały rozpakowane rysunki
i przybory do rysowania - te, których nie zdążyły zjeść myszy.
Mam też w końcu nowy stół do pracy, który powyżej prezentuję.
Na nim właśnie leżą plansze do albumu z B&K, które będę teraz malował.
|
Ponieważ obecnie moja sytacja życiowa uległa diametralnej zmianie,
będę miał już więcej czasu dla siebie, na rysowanie i malarstwo.
Częściej też będę informował o mojej pracy i zamierzeniach.
|
Mam niestety fatalny dostęp do internetu i mogę w zasadzie wysyłać
nim tylko maile tekstowe.
I tego problemu nie mogę w tej chwili rozwiązać.
Pozdrawiam. tb.
|
INFORMACJA Z 11 CZERWCA 2009
|
Witam moich Przyjaciół, jak również osoby pozostające
do mnie w stosunku "obojętnym".
Wszystkim Państwu należą się słowa wyjaśnienia dotyczące tego
co się dzieje ze mną oraz z drugim albumem z serii limitowanej,
który wciąż nie może ujrzeć światła dziennego. W Warszawie mieszkam
już ostatnie dwa tygodnie. Moje obecne lokum muszę opuścić
do końca czerwca. Sprawy urzędowe przeciągały się bez końca
(od lutego) i dopiero od kilku dni wszystko zaczęło zmierzać ku końcowi.
Jak już informowałem, wyprowadzam się na wieś gdzie zamierzam spędzić
resztę mojego życia i zająć się (w końcu) tylko i wyłącznie twórczością
własną (podobno lepiej późno, niż wcale). Trwa tam obecnie podstawowy remont,
aby dom nadawał się do zamieszkania, gdyż jak to zwykle bywa w starych
stuletnich domach, pojawiły się w nim (oprócz duchów), rzeczy niezbędne
do naprawy. Potrwa ten remont około miesiąca i muszę jakoś ten czas przetrwać.
|
Ostatnie trzy miesiące mieszkałem więc praktycznie na kartonach
w których miałem już spakowane rzeczy osobiste jak i te które
przeznaczone były do pracy.
Tak więc w rzeczywistości o rysowaniu nie było już mowy.
Większość czasu spędzałem w urzędach, na pokonywaniu setek kilometrów tras
oraz sprawach organizacyjnych. Po letargu ostatnich lat zamieszkiwania
w stolicy zamierzam zająć się tam na prowincji działalnością związaną
z komiksem polskim i nie tylko.
Mam nadzieję, że lokalne władze będą zainteresowane taką ze mną współpracą,
gdyż dzisiaj są "modne" - promocje miast i regionów. Tak więc
stabilizacja mojego życia rozpocznie się tak naprawdę dopiero w sierpniu.
Po założeniu mi telefonu w nowym miejscu zamieszkania (co potrwa około miesiąca)
będe mógł się starać o normalny internet. Internet więc od lipca
będę miał byle jaki - taki który umożliwi mi wysłanie tekstowego maila.
|
Numer telefonu komórkowego (informacja dla osób, które go posiadają),
wciąż ten sam. W tzw. międzyczasie czeka mnie jeszcze operacja kręgosłupa,
która musi się odbyć możliwie jak najszybciej, gdyż jego uszkodzenia spowodowały,
że praktycznie nie mogę już chodzić, a dalsze zwlekanie z zabiegiem może
doprowadzić do komplikacji związanych z czynnością prawej ręki.
Wszystko jest to zgodne z tym co kiedyś napisał poeta:
"...gdy się człowiek robi starszy,
wszystko w nim powoli parszy...
...wieje..."
Dziękuję Wszystkim za wysłuchanie wyżej wymienionej "audycji".
Pozdrawiam. T. Baranowski
|
PS. Album z przygodami Bąbelka i Kudłaczka jest już od kilku
miesięcy narysowany - jednak w/w problemy całkowicie sparaliżowały
prace związane z jego zakończeniem. Mam tu na myśli pomalowanie
pozostałych plansz, jak i przygotowanie ich w komputerze do druku.
Po przeprowadzeniu się będę zajmował się już tylko i wyłącznie tą sprawą.
Na dowód, że album istnieje, dołączam jeszcze kolejne cztery czarno-białe plansze.
|
ALBUM Z BĄBELKIEM I KUDŁACZKIEM (INFORMACJA Z 28 SIERPNIA 2008)
|
Chciałbym wyjaśnić przyczyny, które powodują ciągłe opóźnienia
w pracy nad nowo powstającym albumem, kończącym przygody w/w bohaterów.
Przygotowuję się do wyprowadzki z Warszawy, na prowincję.
Może to nastąpić lada chwila, gdyż jestem w trakcie realizacji tego celu.
Chcę tym sposobem zakończyć jakiś etap mojego życia i mieć możliwość
kontynuowania przerwanych kiedyś swoich twórczych celów.
Obecnie w związku z panującym systemem (przepraszam za wyrażenie)
kapitalistycznym, codzienna walka o byt bezustannie niweluje moje plany.
Gdy np. w celach zarobkowych podejmuję się wykonania wielu,
często banalnych prac, siłą rzeczy odstawiam po raz kolejny album
na półkę, często na kilka miesięcy.
|
Taki stan rzeczy musi ulec zmianie, tym bardziej, że być może będzie
to mój ostatni album i chcę być do niego w stu procentach przekonany.
Dodatkowo dołączają się kłopoty zdrowotne i one także powodują
przestoje w pracy. Czasu jest coraz mniej i to mnie zmusza
do podjęcia zdecydowanych działań. Chcę także powrócić do malarstwa,
a na to także potrzebuję tzw. "świętego" spokoju. Jeśli wszystko
pójdzie zgodnie z planem, chcę w przyszłym roku urządzić przy okazji
wydania w/w albumu, całodniowe pożegnalne spotkanie GWPN, gdzieś
pod lasem, i być może uda się w to przedsięwzięcie zaangażować
lokalne władze gminno-powiatowe oraz lokalne media.
|
Chciałbym także, aby w następnych latach takie spotkania
przekształciły się w regularny lokalny Miejscowy Festiwal Komiksowy
w Lesie (MFKwL), na którym raz w roku miałbym możliwość zapraszania
i spotykania się z moimi najwierniejszymi fanami, tymi co murem
stali i stoją za mną przez ostatnie lata.
Przy okazji odbywałyby się tam wystawy rysowników komiksowych,
których zapraszałbym i dla których chciałbym ufundować nagrody.
Maluję obecnie (z przerwami) plansze do albumu z B&K. Praca ta
zmierza powolnymi krokami do końca, ale z w/w powodów wciąż się przesuwa.
Aby nie być gołosłownym, chcę niniejszym kilka z nich właśnie zaprezentować.
|
Plansz jest ponad pięćdziesiąt, a pomalowanie jednej zajmuje mi
(z obróbką na komputerze) nawet do pięciu dni.
Na skończenie tej pracy potrzebuję obecnie około trzech miesięcy
i mam nadzieję, że po uregulowaniu moich życiowych spraw,
tylko temu się poświęcę.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich tych, którzy ze mną korespondują,
jak i tych, którzy o mnie pamiętają. Proszę także osoby, które
pozmieniały adresy skrzynek mailowych (w związku z czym nie mogę
nawiązać z nimi kontaktu), aby przesłały mi swoje nowe adresy.
T. B.
PS. Przy okazji. Pozostało jeszcze jedenaście ostatnich albumów
"Tffffuj-a" - do nabycia.
|
INFORMACJA Z 7 STYCZNIA 2008
|
Na początek chcę się usprawiedliwić. Niestety nie wszystko daje się
przewidzieć. Każdego roku jestem o rok starszy. Kłopoty ze wzrokiem,
oraz tak zwane inne, nie pozwalają mi na utrzymywanie regularnego
tempa rysowania. Szczególnie problemy ze wzrokiem dezorganizują mi
bardzo pracę, gdyż bywają takie dni, że rysować nie mogę. Moja praca
nad planszą trwa obecnie nieporównywalnie dłużej niż kiedyś. Chcąc
zrekompensować moim fanom ten nieprzewidzianie długi okres oczekiwania
na nowy album, postanowiłem, że CI WSZYSCY, którzy z własnej
nieprzymuszonej woli, dawno temu dokonali nań przedpłat i cierpliwie
czekają na rozwój wypadków - otrzymają ode mnie
|
w ramach rekompensaty (w swoim albumie), oryginalny szkic (wraz
z dedykacją) planszy w ołówku, rysowanej onegdaj do znanych i wydanych
już albumów, tzn. Praktycznego Pana, Orient Mena lub też do bieżącego
albumu z Bąbelkiem i Kudłaczkiem. Taką planszę otrzyma KAŻDA osoba,
która takiej wpłaty dokonała do dnia 01.04.2007.
Ponieważ są to już ostatnie podrygi ostrygi i być może jest to mój
przedostatni album, przywiązuję do niego dużą wagę. Do niektórych
gotowych, narysowanych już plansz powracam i zdarza się, że rysuję
je od początku raz jeszcze. Zdarza się również, że rezygnuję
z niektórych narysowanych już plansz. Może to przesada, ale tak już jest.
|
Coraz trudniej mi pisać o planach na przyszłość. Po wydaniu albumu z
B&K, chcę jeszcze wydać album ze Szlurpem i Burpem. Album ten miałby
powstać na bazie epizodów, które rysowałem przez ubiegłe lata i których
tylko ja byłem autorem. Plansze te wymagają przerysowania i wykonania
kolorów. Będą w nim także nowe epizody. Ostatnim albumem będzie
Praktyczny Pan. Tu także mam już narysowanych kilka nowych plansz
i chciałym, jeśi nic nie stanie na przeszkodzie, aby ujrzał światło dzienne.
Gdy album z B&K się ukaże, planuję tak jak to było poprzednio,
jednorazową prywatną imprezę z udziałem jego nabywców.
|
Na tym definitywnie zakończę rysowanie komiksów. Potem zajmę się
jeszcze tylko pozycjami, które w przeszłości były poligraficznie
marnie wydane. Dokonam ich rekonstrukcji i wznowień. W roku przyszłym
zamierzam wydać "Historię wyssaną z sopla lodu".
Pozdrawiam.
Spółdzielnia pracy "DAREMNY TRUD" /tb/
PS. Informuję, że okładka do albumu "Na co dybie" oraz oryginalny
plakat do albumu: "Tffffuj..." znalazły już nabywców. Teraz wystawiam
na sprzedaż okładkę z pierwszego wydania "Skąd się bierze woda sodowa".
|
|